Górnik Zabrze czyli tegoroczny beniaminek Ekstraklasy znowu pokazał, że wpadka sprzed dwóch sezonów, kiedy to zabrzanie musieli rozstać się z najwyższą klasą rozgrywkową była tylko fatalnym wypadkiem przy pracy. W tej kolejce piłkarze ze Śląska pokonali na własnym stadionie dotychczasowego wicelidera - Koronę Kielce. Trzeba przyznać, że mecz był wyrównany, a gdyby nie kiepska postawa bramkarza popularnych Scyzoryków, kielczanie wcale nie musieliby tego meczu przegrywać. Niestety błędy golkipera oraz ciągły brak kontuzjowanego Andrzeja Niedzielana - najlepszego jak dotąd strzelca w lidze, nie pozwoliły Koronie wywieść nawet jednego oczka.
Tymczasem Legia Warszawa zdobyła komplet punktów w meczu z Arką Gdynia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Legia w dużej mierze zawdzięcza wygraną japońskiemu sędziemu, który prowadził to spotkanie na bardzo słabym poziomie. Wojskowi nie pokazali się z dobrej strony na tle przeciętnego przeciwnika. Nie potrafili zagrozić bramce rywala, nieporadnie spisywali się w środku pola. Mecz nie dostarczył wielu emocji, a kibice, którzy licznie przybyli, aby oglądać swoich ulubieńców nie mogą czuć się pewnie przed ostatnimi dwoma kolejkami przed zimową przerwą.
Natomiast Jagiellonia Białystok nadal imponuje wysoką formą i efektowną grą. Tym razem rozprawili się z Cracovią- czerwoną latarnią Ekstraklasy. Spotkanie było jednostronne, a reprezentacyjną formą błysnął Kamil Grosicki. Chłopak ten jest chwalony po każdej kolejce i nie można przy tym powiedzieć, że na to nie zasługuje. Całe skrzydło jest opanowane przez tego zawodnika, a jego szybkość pozwala mu na swobodne poruszanie się przy linii bocznej. Nie jeden obrońca będzie miał koszmary, gdy przyjdzie mu się mierzyć z tym młodziutkim pomocnikiem. Pszczółeczki- mowa o piłkarzach Jagi po raz kolejny udowodniły, że dysponują najsilniejszymi skrzydłami w lidze dzięki czemu zapewnili sobie tytuł mistrza jesieni.
Ciekawe spotkanie odbyło się również w Bełchatowie, gdzie tamtejszy GKS podejmował Polonię Warszawa. Dawid Nowak udowodnił, że bramki strzelać potrafi, a udało mu się to zrobić w wyjątkowym meczu bo przeciwko niedoszłemu pracodawcy. Prezes Wojciechowski darował Dawidowi jakiekolwiek roszczenia finansowe spowodowane zerwaniem kontraktu, a ten "odwdzięczył" się w najgorszy z możliwych sposobów. Jego bramki dały zwycięstwo GKS- owi, a Czarne Koszule zostały bez bramkostrzelnego napastnika. Warszawianie mogę sobie pluć w brodę po tym jak udało im się odrobić stratę z pierwszej połowy lecz zabrakło im sił na utrzymanie chociażby remisowego rezultatu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz