W piątek Wisła będzie miała szansę wymazać z pamięci kibiców i trenera nieudany występ z Lechem, lecz, wbrew pozorom, mecz z Cracovią wcale nie musi być spacerkiem. Rozkład tabeli wyraźnie wskazuje na jednostronne widowisko, ale patrząc na sprawę realnie - Pasy, jeśli chcą się utrzymać w lidze, muszą zacząć zdobywać punkty. Czemu więc nie zacząć od rywala zza miedzy? Nowy trener Cracovii - Jurji Szatałow już zapewne zastanawia się, jak jego skazany na pożarcie klub może napsuć krwi Białej Gwieździe.
Tymczasem długo niedoceniana Legia zmierzy się z dotychczasowym liderem Ekstraklasy. Może to być jeden z ciekawszych meczy 12 kolejki. Z jednej strony warszawiacy, którzy, zdaje się, wracają do właściwej formy i chcą pokazać, że zainwestowane w klub miliony euro nie poszły na marne, a z drugiej strony Jagiellonia, która obyła się bez spektakularnych wzmocnień, ale grając równo od początku sezonu oraz pokazując ambicję o jakiej piłkarze kilku polskich klubów mogliby jedynie pomarzyć wywalczyli pozycję lidera. Legia już pokazała, że ma charakter i potrafi wygrać, zdawałoby się, przegrany mecz. Na nieszczęście Wojskowych, Jaga ma Frankowskiego, który jest ewenementem na polskich boiskach strzelając gole na zawołanie, co udowodnił w ostatniej kolejce.
Lecha również nie czeka łatwa przeprawa. Po ciężkim meczu w LE będą musieli pojechać do Chorzowa i zmierzyć się z tamtejszym Ruchem. Niebiescy jednak mają do wyrównania z Kolejorzem pewne rachunki. Poznańska lokomotywa ograła ich (właśnie na stadionie Chorzowian) pod koniec drogi do ubiegłorocznego tytułu mistrzowskiego. Mecz ten może również zadecydować kogo po najbliższej kolejce będziemy oglądać na samym dole tabeli! Jedni i drudzy w tym sezonie zawodzą, miejmy nadzieję, że tym razem wzbiją się na wyżyny swoich umiejętności i zaserwują nam widowisko jakiego oczekujemy. Tego im, sobie i przede wszystkim kibicom - życzymy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz