niedziela, 17 czerwca 2012

I tylko żal...

Kolejny wielki turniej przynosi nam, kibicom, a także zapewne samym graczom, rozczarowanie. Ale na pewno porażka nie miałaby aż tak gorzkiego smaku, gdyby nie sukcesywnie pompowany przez media balon. W końcu bowiem po nie najgorszych występach naszych graczy (które jednak nie przyniosły nam wielu punktów) wszyscy zaczynaliśmy wierzyć w grę w ćwierćfinale, podczas gdy mecz z Czechami miał być tylko formalnością. A nie był, jak się o tym boleśnie przekonaliśmy.

Postawa naszych graczy nie była zła. Od tego trzeba zacząć i pośród całego smutku, należy właśnie w tym upatrywać zalet i przede wszystkim z nadzieją patrzeć w przyszłość. Wystarczy wspomnieć o tym, co wszyscy w kółko powtarzają od jakiegoś czasu. Ostatnie spotkanie w grupie nie było, jak się do tego przyzwyczailiśmy, meczem o honor, a meczem o wszystko. I to jest najważniejsze. Nasi gracze nie zawiedli nas i nie rozczarowali już pierwszym spotkaniem, który pogrążyłby nasze szanse. Chłopaki dali nam bardzo dużo radości, emocji i podnieśli naszą wiarę w to, że naprawdę można coś osiągnąć. Cudownie było patrzeć na drogi pokryte samochodami ozdobionymi polskimi flagami. Na flagi przymocowane do domów. Wreszcie niesamowite wrażenie robili sami kibicie zebrani czy to na stadionie, w strefach, na ulicach, czy wreszcie w domach przed telewizorami. Wszyscy łączyliśmy się w kibicowaniu, dumni, że jesteśmy Polakami. A z pewnością wszystko nie wyglądałoby tak kolorowo, gdyby gra polskiej reprezentacji od razu ściągnęła nas na ziemię. Dla tych kilku dni, które przeżyliśmy razem jako prawdziwi kibice, warto było czekać na EURO. I nie ma co załamywać rąk. Turniej trwa dalej, emocji z pewnością nie zabraknie, a przecież już niedługo ruszą eliminacje do Mundialu. Mamy młody, dobry zespół, który jeszcze wiele musi się nauczyć, ale z radością możemy patrzeć w przyszłość.


Mecz z Czechami miał wyglądać zupełnie inaczej. Spodziewaliśmy się ataku i bramek, w końcu tylko zwycięstwo mogło dać nam awans. I chociaż skład, który był tak samo defensywny jak ten z Rosją mógł budzić pewne obawy, że Smuda nie do końca wie, co robi, że próbuje bronić wyniku nic nam nie dającego, to jednak okazało się, że zespół nastawiony jest ofensywnie i gotowy grać o zwycięstwo za wszelką cenę. Akcja goniła akcję i tak w pierwszej połowie stworzyliśmy mnóstwo groźnych sytuacji, z których przynajmniej jedna musiała zakończyć się golem. EURO nie jest łatwym turniejem i w wielu meczach bywa, że los daje tylko jedną sytuację, którą trzeba wykorzystać, aby coś osiągnąć. Taki jest obowiązek piłkarzy. My natomiast nie wykorzystaliśmy nic, ba!, większość strzałów nie trafiła nawet w światło bramki. Mylił się Polański, posyłając piłkę w powietrze, mylił się Obraniak, trafiający w boczną siatkę, wreszcie mylił się sam Lewandowski, który jako jedyny napastnik nie może liczyć, że w meczu będzie miał wiele okazji do zdobycia gola. A nie wykorzystał niemal stuprocentowej. Gdzieś tam musiały być nerwy, ogromne oczekiwania nie pozostawiały piłkarzy obojętnymi i presja widać okazała się zbyt duża.

W drugiej połowie nasi gracze pokazali zupełnie inne oblicze. Czesi, którzy przez gola Greków musieli teraz z nami wygrać, wykazali się ogromną determinacją i robili wszystko, by osiągnąć cel. I to im się udało, zdobyli bramkę. My z kolei przysnęliśmy, opadliśmy z sił i zdecydowanie brakło nam kogoś, kto mógłby pociągnąć grę do przodu. Niecelne podania, niepotrzebne wykopy i masa fauli, sprawiły, że praktycznie nie mogliśmy podejść pod bramkę przeciwnika. Mimo, że Smuda robił, co mógł, szybko dokonując zmian, reagując na postawę piłkarzy (natychmiastowa zmiana Murawskiego, który przyczynił się do straty bramki), to jednak na niewiele się to zdało. Świeży gracze nie wnieśli nic do gry. Oczekiwany przeze mnie Grosicki przeprowadził być może ze dwa rajdy, z których żaden nie skończył się celnym dośrodkowaniem. Mierzejewski, choć próbował, nie potrafił dobrze rozegrać piłki. A Brożka praktycznie nie było widać. Razem z Lewandowskim stworzyli w drugiej połowie duet "niewidzialnych" napastników. Gdzieś pod koniec przygasł Kuba. Piszczek też nie wykonywał rajdów, do których nas przyzwyczaił. Wyglądało to tak, jakby po stracie bramki, zgasła w piłkarzach wiara w zwycięstwo i chęć do gry. Szkoda, bo czasu było jeszcze wiele.

Smuda już zapowiada, że z reprezentacji odejdzie. Nie wiem czy to dobrze. Być może gdyby dostał jeszcze jedną szansę i dłużej popracował nad tym zespołem, mógłby osiągnąć z nim jeszcze więcej. Ale z drugiej strony sprawa może wypaliła się już do końca i potrzebny jest ktoś ze świeżym pomysłem na ten zespół. Trudno powiedzieć. Z wieloma decyzjami Smudy można się nie zgadzać. Brak konkretnej taktyki, niekonsekwencja, wreszcie powoływanie piłkarzy, którzy o graniu w piłkę nie mają pojęcia (Boenisch). Ale nie można mu też odjąć zalet. W końcu sam zbudował ten skład, wiedział czego chce, wybrał odpowiednich dla siebie piłkarzy i bez względu na krytykę do końca starał się realizować swoje cele. I jak już wspomniałem wcześniej, gra jego piłkarzy przyniosła nam sporo radości.

Damian Drabik

wtorek, 12 czerwca 2012

Remis po raz drugi

Z całym szacunkiem dla Rosji, bo bez wątpienia na chwilę obecną jest to zespół zdecydowanie lepszy od Polski, to jednak nie ma co przesadzać. Trzech defensywnych pomocników? To ilu wystawimy na, dajmy na to, Hiszpanię? Jeszcze gdybyśmy mieli na tę pozycję naprawdę klasowych graczy, którzy świetnie graliby w destrukcji, ale w razie potrzeby potrafili też wyprowadzić akcję do przodu. Niestety, przez całą pierwszą połowę Murawski i Dudka snuli się po boisku, nie bardzo wiedząc, co się dzieje. Faktycznie przez długi okres graliśmy nie najgorzej z tyłu, skutecznie przeszkadzając Rosjanom w tworzeniu klarownych sytuacji, jednak nie przekładało się to zupełnie na grę ofensywną. Piłki do Lewego najczęściej zagrywane były od obrońców z pominięciem drugiej linii, bowiem pomocnicy byli myślami gdzieś zupełnie indziej. Z taką grą nie mieliśmy czego szukać i to przełożyło się na wynik w pierwszej połowie. Rosjanie słusznie zdobyli bramkę, pokazując nam, gdzie nasze miejsce. I znów jak mantra powracało wrażenie, że nasi gracze są bez formy, że stać ich jedynie na kilkanaście minut dobrej gry. To samo za kadencji Janasa i Beenhakera. Z czego to się bierze?

Na szczęście mistrz taktyki Smuda musiał w przerwie powiedzieć piłkarzom kilka mocnych słów. A może sami przysiedli na tyłku, poważnie porozmawiali i postanowili wziąć się solidnie do roboty? Cokolwiek się nie wydarzyło, przyniosło efekt. Dudka odbierający piłki, Murawski prowadzący akcje do przodu. Stał się cud. Ale zdobyta bramka jest wyłączną zasługą naszego trio z Borussi (dokładnie Piszczka i Kuby). A dosłownie sekundy przed golem trzech polskich piłkarzy stało bez ruchu na boisku, patrząc na toczącą się leniwie obok nich piłkę, jakby pytali siebie nawzajem: "ty ją bierzesz, czy ja?".  Łapiąc się za głowę, nie dowierzałem w to, co się działo, tym bardziej, że jakimś cudem stworzyliśmy z tego sytuację, którą Kuba perfekcyjnie zamienił na bramkę. I można się teraz tylko zastanawiać, co by było, gdybyśmy nie mieli tej trójki, która ratuje nam skórę. Bez dwóch zdań są to piłkarze wielkiego formatu, zasługujący na grę w najlepszych klubach Europy. Szkoda jednak, że Smuda zwlekał z przeprowadzaniem zmian. Po wyrównaniu, uważam, trzeba było pójść za ciosem. A jeśli nie, zostawiwszy nadal trzech defensywnych pomocników, to jednak należało wprowadzić szybkiego skrzydłowego kosztem Obraniaka, który męczyłby tam i rozrywał obronę Rosji. I tu oczywiście widziałbym Grosickiego, ale Smuda konsekwentnie nie chce dać mu szansy. Ani Rybus, ani Obraniak na skrzydle nie są w stanie zagrać tak, jak ten chłopak. Problem w tym, że skoro nie gra w tej drużynie, to wprowadziwszy go na kilka minut, trudno byłoby oczekiwać od niego pełnego zgrania z resztą zespołu. Ale jest to chłopak, który mógłby przeprowadzić szybką, indywidualną akcję. Potrzebni nam są tacy gracze.

Dziwi oburzenie Obraniaka, któremu te wrzutki wcale nie wychodziły tak znakomicie. Przynajmniej w pierwszej połowie. W każdym razie w ostatnich sekundach, kiedy potrzebowaliśmy pełnego skupienia i zaangażowania, jego złość i oburzenie mogły wprowadzać jedynie dekoncentrację. Szkoda też, że w końcówce nie chwytaliśmy się każdej okazji, jakby zadowalając się jednak tym remisem. W dziewięćdziesiątej minucie, mając piłkę pod polem karnym przeciwników, zaczęliśmy ją wycofywać do bramkarza, który wreszcie oddał ją Rosjanom długim wykopem. Całkowicie bez sensu. Szkoda, że Smuda poprzez swe decyzje marnuje nam trochę ten turniej. Ale nie ma też co wieszać psów. Ciągle jesteśmy w grze i strzeliliśmy już więcej bramek niż przez cały poprzedni turniej, w którym braliśmy udział (!) Trener bierze na siebie całą odpowiedzialność, a rozliczony zostanie po EURO. Nadal mamy ogromne szanse na ćwierćfinał, więc zamiast narzekać, pozostaje nam mocno trzymać kciuki i dalej kibicować naszym.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o tym, kto wystąpi między słupkami w meczu z Czechami. Oczywiście, dopóki trener nie poda oficjalnego składu nic nie można powiedzieć na pewno, ale Smuda wyraźnie zasugerował na konferencji, że Szczęsny wraca do bramki. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że chłopak po swoich wyczynach w meczu z Grecją zwyczajnie nie zasłużył na bezkrytyczne podejście. Nie chcę tu nikogo faworyzować, czy wywyższać, ale za błędy trzeba płacić po to, aby móc się na nich uczyć. W taki sposób też zbiera się cenne doświadczenie. Tytoń tymczasem uratował nam pierwszy remis i pewnie zagrał w drugim meczu, wykorzystując swoją szansę. Uważam, że niesprawiedliwym byłoby teraz odsuwanie go od składu. Ale to trener decyduje. Miejmy więc nadzieję, że Szczęsny to doceni, zrozumie i da z siebie sto procent, bo gdy gra na maksimum swych umiejętności, jest bezkonkurencyjny. A właśnie tak grający jest nam potrzebny


Damian Drabik

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Rozmowy o piłce

Damian 
Michał

Smuda się nie popisał, co? Popełnia błędy poprzedników. Nie dokonuje zmian w momencie, kiedy najbardziej ich potrzeba.
Trzymać jeden skład przez cały mecz? to po jakiego czorta brał 23 zawodników na to Euro? Ten nawyk został mu jeszcze z czasów Lecha. Tam nie robił zmian, bo nie miał kogo wstawić.
Ale Tytonia, jak mówił, wprowadził w najbardziej odpowiednim momencie:)
Po takiej grze jaką zaprezentowali w drugiej połowie to dziwię się, że jeszcze ma chęć do żartów
No niestety. Zaprzepaściliśmy wielką szansę. Teraz musimy się męczyć, a łatwiej już nie będzie.
Po tym, co pokazali Rosjanie to faktycznie masz rację, ale mam nadzieję, że poczują się zbyt pewnie i urwiemy im punkty..:D 
Jeśli Smuda będzie miał jakiś pomysł. Przede wszystkim zmiany i to już w wyjściowym składzie. 
Obiło mi się o uszy że z Rosją nie zagra Ludo. Ma go zastąpić Mierzejewski a to wg mnie bardzo dobre rozwiązanie bo nie wiele było Obraniaka widać...
Ano właśnie, może wpuszczenie na jego miejsce jakiegoś młodzika (Wolski?) przyniesie efekt. Zwolennikiem Mierzejewskiego nie jestem, ale kto wie, może trzeba dać mu szansę.

Dobrze wiesz, że wtorkowy mecz będzie miał duży "ciężar gatunkowy";P Wolski może sobie z tym nie poradzić. A Adrian, jakby nie patrzeć, jakieś doświadczenie już w tej kadrze ma. Jeśli Wolski, to na ostatnie 15-20 minut.. tak uważam.
Tak czy owak, ja zmieniłbym Murawskiego, a nie Ludo, moim zdaniem to ten pierwszy nic nie pokazał.
A kogo byś chciał widzieć na miejscu Murawskiego? Nie zapominaj, że gramy dwoma defensywnymi, a Smuda nie zrobi ofensywnej roszady już przed rozpoczęciem meczu.
I to mi się właśnie nie podoba. Tu mogłaby być taka zmiana jak mówiliśmy za Ludo, czyli jeśli nie polecasz Wolskiego, to nawet ten Mierzejewski. Polański wystarczyłby mi jako defensywny. Bo jeśli zmienić Murawskiego na Dudkę, to ja już wolę tego pierwszego, mimo że nic nie wnosił do gry.
Ale czy jeden defensywny pomocnik wystarczy reprezentacji w meczu z groźniejszym przeciwnikiem niż Grecja? Nie jestem pewien.
Pomijając ich wszystkich, to zdecydowanie wolałbym zobaczyć w składzie Grosika kosztem Rybusa 
Tak, Grosiciego domagałem się już po przerwie z Grekami i ciągle uważam że będzie bardziej wartościowym zawodnikiem od Rybusa. Ale Murawskiego będę bronił. Może nie był widoczny, ale nie odstawał od reszty i większych błędów nie popełniał. 

Obijają mi się ostatnio o uszy informacje o transferach. Pójdzie ten Lewy do Manchesteru?
Jeśli faktycznie pójdzie, to będzie świadczyć o jego braku wyobraźni, a BVB sobie strzeli w stopę. Nie jestem zwolennikiem tego transferu. Mam nadzieję, że to tylko spekulacje. 
Mniejsza z BVB, nie jest to klub, który może sobie pozwolić na odrzucanie ofert z grubymi milionami, a właśnie takie za Lewego będą wpływać. Czy Klopp tego chce, czy nie chce. Inna sprawa,  że faktycznie Robert mógłby nie grać w pierwszym składzie United.
Wydaje mi się że Lewandowski ma tak dobrą pozycję w Dortmundzie że nie ma się gdzie spieszyć... do wielkiego Manchesteru czy też innego słynnego klubu jeszcze zdąży przejść...
To prawda, jednak boom na niego może się szybko skończyć. Gwarancji, że w przyszłym roku będzie strzelał, jak strzela, nie ma. Swego czasu i Barrios był pewien swego. Kontuzja, odpukać, lub inny problem i na marzeniach może się skończyć. Więc czasem trzeba chwytać okazję:) 
Faktycznie, oferta za Roberta jaką oferuje MU jest kusząca, szczególnie dla Borussi. Ale odkąd obserwuję Lewego, miał bodajże tylko jedną kontuzję (wykluczyła go w meczu z Portugalią), ale i ona była zupełnie nie groźna.
Potencjalni nabywcy Kuby też ponoć nie śpią, choć na razie też wszystko brzmi bardziej jak plotki. Gdzieś tam się w nich nawet Inter przewija. Lipiec w tym roku może być gorący:D
Hehe:) Kuba w Interze... Ciekawe :D Ale wydaje mi się że za duże z niego "chuchro" na włoską piłkę:D Real też nie śpi i o Piszczka pyta. Z tego co wiem, BVB zaśpiewało Królewskim 24 mln euro. Cena trochę zaporowa, ale kto ich tam wie xD
Dopiero Klopp by płakał, jakby całą trójkę stracił:)

Hiszpania zawiodła w pierwszym meczu. Nic szczególnego nie pokazali. Włosi niby też, ale ich futbol taki już jest, można powiedzieć, że zrobili swoje. A sam mecz nie był najgorszy, co?
Tutaj się nie zgodzę. Hiszpania rozczarowała, ale to turniej. Przypomnij sobie ostatni Mundial. A sam mecz mi się nie podobał. Dużo bardziej atrakcyjne było spotkanie Chorwatów z Irlandią.
Jeśli chodzi o ilość goli, to na pewno:)
Hiszpanie narzekali co prawda na stan murawy, ale to ich nie usprawiedliwia po tak słabej grze. Torres tyko udowodnił że się do tej reprezentacji nie nadaje.
Zawsze znajdzie się coś, na co można zrzucić winę za kiepską postawę. Torres i Balotelli niewątpliwie gwiazdy spotkania:D
Oby takich "gwiazd" na tym Euro więcej nie było. Psują widowisko, bo kibice czekają na gole, a oni tego nie zapewniają.
Pod tym względem najbardziej zawiedzeni mogą być chyba kibice Holandii

Straszną plamę dali na początek i szczerze mówiąc obawiam się o ich dalszy byt w tym turnieju...
Sami sobie winni. Dania natomiast wykorzystała swoją szansę i kto wie, czy przy dobrych wiatrach, nie zagra w ćwierćfinale 
Wyobrażasz sobie ćwierćfinał Polska vs Dania??:D 
No chyba przed turniejem nikt by w to nie uwierzył. Od początku w zasadzie powtarzane było: Niemcy, Holandia. 
Ja tez uważałem, że to te dwie reprezentacje mają największe szanse na awans. Ale teraz mam mętlik w głowie:) Dania zagra teraz z Portugalią, wydaje mi się że remis w tym meczu jest jak najbardziej w zasięgu Duńczyków, a o wygraną tez mogą powalczyć.
Tak czy owak, na razie to dopiero pierwszy mecz i niemal wszystko może się jeszcze wydarzyć. Z awansem Irlandii włącznie:) I to jest najpiękniejsze.

Futbol uczy pokory i dlatego tyle ludzie na świecie go kocha:)
to może pobawimy się w małe typowanie?
Na Mistrza?:)
Na początek co powiesz na wtorkowe mecze?
Mistrza też możemy wytypować.
Polska - Rosja: remis
Grecja - Czechy: Czechy
Mistrz: Włochy:) 
A mi się wydaje że Polska - Rosja: Rosja (ale mile widziane będą każde inne rozwiązania:D)
Grecja - Czechy: Grecja
Mistrz: Niemcy

sobota, 9 czerwca 2012

I się zaczęło


Radość LewandowskiegoPo meczu polskiej reprezentacji każdy kibic z pewnością ma mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo dobra gra w pierwszej połowie, dużo akcji uskrzydlających zarówno prawą jak i lewą stroną- co nie jest tak oczywiste. Ukoronowanie dobrej gry inauguracyjnym golem na Euro zdobytym przez Roberta  Lewandowskiego(podawał Kuba Błaszczykowski), a do tego tuż przed zejściem do szatni "czerwień" dla greckiego obrońcy. Początek Mistrzostw nie mógł ułożyć się jeszcze bardziej po myśli polaków. Polacy z BVB  dawali koncert dobrej gry, koledzy z boiska nie chcieli być gorsi i dostosowali się do tego poziomu. Drużyna wywierała presję, a Grecy gubili się przy najprostszych zagraniach. Niestety, "każdy medal ma dwie strony". 

Tytoń broni rzut karny!W drugiej połowie zobaczyliśmy diametralnie inną Reprezentację Polski. Szybko po wznowieniu gry osłabiona Grecja zdołała wyrównać, po karygodnym błędzie naszej defensywy. Polacy stanęli. Przestali dobrze biegać, szybko myśleć, celnie podawać. Nie można wyróżnić nikogo poza Przemysławem Tytoniem, który po czerwonej kartce Wojtka Szczęsnego, wszedł z ławki z bez problemu obronił rzut karny. Kuba zgasł, nie przynosił żadnej korzyści drużynie. "Ludo" i jego koledzy z środka pola nie potrafili utrzymać się przy piłce, nie mówiąc o szybkim jej rozegraniu, a obrońcy stracili szybkość, co skutkowało dużą ilością groźnych podań za nasza ostatnią linię. Natomiast faktem jest, że trener Smuda nie zrobił nic, w kierunku poprawy sytuacji na boisku. Nie zmienił żadnego piłkarza z pola, przez co pewnie spadną mu na głowę ciężkie gromy. Nie będę się rozwodził, czy w szatni za bardzo uwierzyli że mecz jest wygrany, czy najzwyczajniej w świecie zabrakło im sił na drugie 45 minut. To w tej chwili nie istotne. Polacy wypuścili z rąk bardzo cenne punkty i żeby wciąż liczyć się w grupie mecz z Rosją nie może zakończyć porażką. Co pozytywnego można zauważyć po tym meczu? Oczywiście jestem optymistą. W grze Polaków (przynajmniej na początku) było widać pomysł i chęć do biegania. Zdecydowanie poprawili wykonywanie stałych fragmentów gry, co w ostatnich meczach było po prostu katastrofą. Z Grekami piłka nie zatrzymywała się już na pierwszym obrońcy, a nasi chłopcy często dochodzili do strzału. 
Franciszek Smuda

piątek, 8 czerwca 2012

Piłkarskie święto

Tak, tak, już dzisiaj o godzinie 16:20 rozpocznie się ceremonia otwarcia Mistrzostw Europy. W końcu będziemy mogli z dumą powiedzieć, że Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie czas zacząć. Po 5 latach, od ogłoszenia wyboru gospodarza tegorocznego turnieju, po wieloletnich mozolnych przygotowaniach, wybudowaniu pięknych stadionów i znacznym skoku infrastrukturalnym w naszym kraju, z największą satysfakcją witamy 13 reprezentacji stacjonujących na terenie naszego kraju oraz tysiące wiernych kibiców przybyłych z całej Europy. Niezależnie od wyniku naszej Kadry Narodowej najbliższe 3 tygodnie to największe święto polskiego futbolu. Na bieżąco będziemy analizować grę poszczególnych reprezentacji i ich największych gwiazd. Zawsze aktualne tabele grup, ostatnie wyniki i obiektywne spostrzeżenia, to wszystko znajdziecie w naszym blogu.

A do pierwszego gwizdka odliczamy już nie dni, tylko godziny, minuty, a niebawem sekundy. Emocje są coraz większe i udzielają się chyba każdemu. Nie będziemy odkrywczy, mówiąc, że wiele zależy od pierwszego meczu. Niestety, poprzednie wielkie turnieje z udziałem naszej reprezentacji można było uznać za zakończone właśnie już po pierwszym spotkaniu. Szybko i boleśnie weryfikowali nasze marzenia Niemcy (EURO 2008), Ekwador (Mundial 2006) czy Korea Południowa (Mundial 2002). Potem, jak to się mówi, graliśmy o wszystko, na końcu zaś o honor. Jeśli żyć przeszłością, to naprawdę moglibyśmy mieć powody do obaw. Ale wiary kibiców nie da się tak łatwo złamać, tym bardziej, że nasi piłkarze raz za razem dostarczają nam argumentów, które pozwalają mieć nadzieję na sukces. A czym będzie sukces? Chyba wszyscy zgodnie stwierdzimy, że marzymy o wyjściu z grupy i to byłby niewątpliwy powód do świętowania.
Szczęśliwie na Grecję trener Smuda może wyprowadzić swoje najpotężniejsze działa. W porównaniu do wspomnianych poprzednich turniejów, kiedy często piłkarze byli albo przemęczeni, albo zupełnie brakowało im ogrania meczowego, tak teraz w wyjściowym składzie, poza kilkoma wyjątkami (Boenisch), trener ma do dyspozycji piłkarzy w najwyższej formie. Bez obwijania w bawełnę: trzech mistrzów Niemiec, podstawowy bramkarz Arsenalu Londyn, ważny gracz francuskiego Bourdeaux - to tylko niektórzy z chłopaków, którzy na co dzień grają często w swoich klubach. A to niezwykle ważne. Oczywiście najbardziej liczymy na nasze trio z Borussi Dortmund, czyli Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i Piszczka. Jeśli oni będą w formie, to my nie mamy na co narzekać. Na reprezentacji ciąży gigantyczna presja, tym większa, że gramy u siebie i, że Polacy naprawdę mają już dość porażek i złudnych nadziei. Ale właśnie dzięki klubowym występom w najlepszych ligach, dzięki grze w Lidze Mistrzów oraz spotkaniach rozegranych już na naszych pięknych stadionach, przy dopingu kilkudziesięciu tysięcy kibiców, właśnie dzięki temu nasi chłopcy powinni odnaleźć w tej presji motywację i przynieść nam chlubę. Czego im, kibicom, i sobie życzymy z całego serca. Do boju!
  

środa, 6 czerwca 2012

Zaraz EURO!

Wszyscy z niecierpliwością odliczamy godziny do rozpoczęcia EURO 2012! Lada moment, bo już 8 czerwca o godzinie 18 na boisko wybiegną biało-czerwoni, aby rozegrać spotkanie inaugurujące turniej. Naszymi przeciwnikami będą Grecy, którzy jak do tej pory sprawiają wrażenie najbardziej spokojnych i wyciszonych spośród wszystkich ekip. Miejmy nadzieję, że oblicze, które pokażą na boisku nie zaskoczy naszych graczy.  W każdym razie nie powinno, bowiem drużyna trenera Smudy jest maksymalnie skoncentrowana i przygotowana do jak najlepszych występów. Po zwycięstwie z Andorą (4:0) nastroje w kadrze są pozytywne, a gol Roberta Lewandowskiego najdobitniej pokazuje jak wielkim jest zawodnikiem i jak dużo będzie zależało od jego postawy. Wierzymy, że słowa, które wypowiedział kapitan reprezentacji polski Jakub Błaszczykowski: "Zrobimy wszystko, by udowodnić, że polska piłka nie zginęła i ma się całkiem dobrze" znajdą potwierdzenie w postawie naszych piłkarzy na boisku.

Come back xD

Po długim okresie przerwy wracamy do prowadzenia naszego piłkarskiego bloga. Okazja do powrotu jest znakomita, bowiem jak wszyscy wiemy, przed nami prawdopodobnie najważniejszy piłkarski turniej w dziejach Polski. Trzymając kciuki i kibicując biało-czerwonym, będziemy przyglądać się bacznie całej imprezie i opisywać nasze przemyślenia na jej temat. Suchych faktów również nie zabraknie. Ruszamy wszakże z nową formułą, licząc, że Wam się spodoba.