A
do pierwszego gwizdka odliczamy już nie dni, tylko godziny, minuty, a
niebawem sekundy. Emocje są coraz większe i udzielają się chyba każdemu.
Nie będziemy odkrywczy, mówiąc, że wiele zależy od pierwszego meczu.
Niestety, poprzednie wielkie turnieje z udziałem naszej reprezentacji
można było uznać za zakończone właśnie już po pierwszym spotkaniu.
Szybko i boleśnie weryfikowali nasze marzenia Niemcy (EURO 2008),
Ekwador (Mundial 2006) czy Korea Południowa (Mundial 2002). Potem, jak
to się mówi, graliśmy o wszystko, na końcu zaś o honor. Jeśli żyć
przeszłością, to naprawdę moglibyśmy mieć powody do obaw. Ale wiary
kibiców nie da się tak łatwo złamać, tym bardziej, że nasi piłkarze raz
za razem dostarczają nam argumentów, które pozwalają mieć nadzieję na
sukces. A czym będzie sukces? Chyba wszyscy zgodnie stwierdzimy, że
marzymy o wyjściu z grupy i to byłby niewątpliwy powód do świętowania.Szczęśliwie na Grecję trener Smuda może wyprowadzić swoje najpotężniejsze działa. W porównaniu do wspomnianych poprzednich turniejów, kiedy często piłkarze byli albo przemęczeni, albo zupełnie brakowało im ogrania meczowego, tak teraz w wyjściowym składzie, poza kilkoma wyjątkami (Boenisch), trener ma do dyspozycji piłkarzy w najwyższej formie. Bez obwijania w bawełnę: trzech mistrzów Niemiec, podstawowy bramkarz Arsenalu Londyn, ważny gracz francuskiego Bourdeaux - to tylko niektórzy z chłopaków, którzy na co dzień grają często w swoich klubach. A to niezwykle ważne. Oczywiście najbardziej liczymy na nasze trio z Borussi Dortmund, czyli Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i Piszczka. Jeśli oni będą w formie, to my nie mamy na co narzekać. Na reprezentacji ciąży gigantyczna presja, tym większa, że gramy u siebie i, że Polacy naprawdę mają już dość porażek i złudnych nadziei. Ale właśnie dzięki klubowym występom w najlepszych ligach, dzięki grze w Lidze Mistrzów oraz spotkaniach rozegranych już na naszych pięknych stadionach, przy dopingu kilkudziesięciu tysięcy kibiców, właśnie dzięki temu nasi chłopcy powinni odnaleźć w tej presji motywację i przynieść nam chlubę. Czego im, kibicom, i sobie życzymy z całego serca. Do boju!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz